Ogromne korzyści płynące z medytacji są znane ludzkości od tysięcy lat. Wykorzystywane były w różnych tradycjach religijnych, a także na ścieżce samorozwoju. Nie tylko w rozmaitych szkołach jogicznych i tantrycznych, ale również w tradycji zachodniej. Elementy medytacji wykorzystywali na przykład stoicy w swoich praktykach samodoskonalących.
Współczesna nauka potwierdza skuteczność technik medytacyjnych w niwelowaniu stresu, a także ich zbawienny wpływ na zdrowie psychiczne i fizyczne, a praca z uważnością i rozmaitymi technikami mindfulness święci tryumfy i spotyka się z olbrzymim zainteresowaniem.
A jak medytacja wpływa na zdrowie psychiczne i fizyczne kobiety w ciąży? Odpowiedź, która nasuwa się natychmiast, to zdecydowanie pozytywnie. Rzeczywiście są to korzyści potwierdzone przez najnowsze badania, ale także przez tradycyjne źródła. Ajurweda (starożytna medycyna indyjska) – siostra bliźniaczka jogi, zaleca kobietom w ciąży medytować nawet do czterdziestu minut dziennie. (20 min. rano i 20 min. wieczorem). Uważa się, że u kobiet ciężarnych i w połogu (ze względu na ogromne zmiany w ciele, umyśle i psychice) bardzo podnosi się dosza Vata, a medytacja pozwala ją skutecznie zbalansować i uziemnić. Przyszłe mamy stają się niezwykle wrażliwe, podatne na różnego rodzaju stany lękowe i wahania nastrojów. Od euforii mogą przechodzić do poczucia beznadziei i depresyjnych myśli. Bycie w ciszy, uważność na siebie pomaga im ukoić lęki, rozwinąć świadomość własnych potrzeb i potrzeb dzidziusia. Daje możliwość skontaktowania się ze swoim ciałem i oddechem, a także pogłębia kontakt z maleństwem. Medytowanie przez 40 min. dziennie dla wielu kobiet (szczególnie tych pracujących na pełen etat) bywa czasem niewykonalne, ale – jak mawia moja nauczycielka Ajurwedy – rób to co możesz z tym, co masz. Czasem nawet pięć minut dziennie w skupieniu i w połączeniu ze sobą potrafi zdziałać cuda. Tym bardziej, że jeśli kobieta wcześniej nie medytowała, trudno będzie jej zaczynać od tak długich odcinków czasu.
Jako nauczycielka jogi często obserwuję swoich uczniów podczas relaksu i widzę jak bardzo różnie reagują na pozostawanie w bezruchu w pozycji savasany, kiedy wprowadzam ich w relaksację. Niektórym bardzo trudno jest wytrzymać nie ruszając się. Kręcą się, wykonują różne mikro-ruchy (czasem nawet nieświadomie) Bywa, że gwałtownie wychodzą z relaksu, mimo że zawsze uprzedzam ich, żeby robili to powoli i uważnie. Niektórzy natomiast wchodzą w relaks bardzo szybko i łatwo. Widać, że łakną tych paru chwil w połączeniu ze sobą i w oderwaniu od pędu codzienności.
Szczególnie zwróciłam na to uwagę pracując indywidualnie z klientką w ciąży. Widziałam jak wiele dają jej momenty relaksacji zarówno na końcu praktyki, ale także na początku, kiedy proponowałam jej, przed przejściem do samej praktyki, skontaktowanie się z ciałem i oddechem, a także krótkie ćwiczenie oddechowe (np. dwadzieścia oddechów oczyszczających, oddech pszczoły (bhramari pranayama) czy sama vritti pranayama). Zawsze działało to na nią kojąco i uwalniająco. Stopniowo, na jej prośbę, zaczęłyśmy wydłużać końcową relaksację. Zazwyczaj stosowałam wówczas pracę z relaksacją Jacobsona lub mentalną pracę z rozluźnianiem poszczególnych części ciała i narządów wewnętrznych (z tradycji jogi Sivanandy). Pracowałyśmy także z wizualizacjami i medytacją Metta. Słuchałyśmy wspólnie łagodnych mantr. Bywało, że sama śpiewałam jej mantry podczas relaksu. Czasem stosowałam także ajurwedyjski masaż głowy z lekkim uciskiem punktów marma. Widziałam, że działa to na moją klientkę bardzo kojąco. Przede wszystkim niweluje złe samopoczucie związane z trudnościami codzienności i wychowaniem dwójki starszych dzieci. Pozwala jej złagodzić napięcia w ciele i ból. Zachęcałam również klientkę do codziennej własnej medytacji i wiem, że z powadzeniem ją stosowała.
Medytacja ogranicza stres mamy, pozwala jej zmniejszyć strach przed zbliżającym się porodem. Podnosi jej odporność. Przynosi ulgę psychiczną w momentach hospitalizacji i przymusowego leżenia podczas ciąży. Zmniejsza ryzyko przedwczesnego porodu i depresji poporodowej. Uwrażliwia przyszłą mamę oraz rozwija jej empatię i cierpliwość. Praktyka uważności (np. uważność podczas jedzenia) pomaga w unikaniu niezdrowych nawyków.
Medytacja jest również bardzo korzystna dla maleństwa, ponieważ szczęśliwa i zrelaksowana mama, to również zdrowe i odporne dziecko, co potwierdzają najnowsze badania. Oczywiście medytacja nie jest lekiem na wszystko. Jeśli wiemy, że kobieta w ciąży boryka się z poważnymi problemami psychicznymi (np. depresją), powinniśmy skierować ją do specjalisty. Medytacja może być wówczas jednym z elementów pracy nad sobą.
Ważne jest przyjęcie odpowiedniej pozycji ciała przez medytującą przyszłą mamę. Zbyt długie pozostawanie w siadzie skrzyżnym może obciążać stawy i kręgosłup. Podobnie, zbyt długie leżenie na plecach w pozycji savasany może być niekorzystne ze względu na wystąpienie możliwych problemów z krążeniem. Warto jest wówczas korzystać z pomocy: poduszek, wałków, podpórek lub krzesła. Można również zaproponować przyszłej mamie medytację chodzoną (np. na spacerze, na łonie natury). Zawsze kobieta w ciąży powinna obserwować swoje ciało, być z nim w kontakcie aby reagować, kiedy wysyła jej niepokojące sygnały czy to podczas praktyki jogi, czy podczas medytowania.